- Na przykład od czego?

kiedy przytaknąć, a kiedy wyrazić współczucie.
- A może chciałeś sypiać z nami dwiema?
aż do utraty tchu! - Przyjadę po nie jutro rano.
- Czy mogę w czymś pomóc, panno Stoneham?
Przetarł dłonią twarz i przywołał wspomnienie jej pocałunków. Niech to szlag
- Niezupełnie. - Skręcił na parking naprzeciw Chopa. - Jeden z Czwórki próbował wrobić mnie w sprawę. Miałem jakoby wiedzieć, że wydział wewnętrzny coś węszy i poświęciłem kumpli, żeby ratować własną skórę. Oczywiście nic nie wiedziałem, prześwietlili mnie i nic nie znaleźli.
Markiz spojrzał znowu na Clemency. Słuchała Gilesa z wyrazem uprzejmego zainteresowania. Młodzieniec opo-wiadał o tym, jak pewnego razu złowił pstrąga i zaplątał sznurek w pobliskich zaroślach. Lord Fabian również przy¬słuchiwał się opowieści. Z rozbawieniem na twarzy obser¬wował nieporadne wysiłki syna, który usiłował pokazać pannie Stoneham, że jest światowcem.
- Jeszcze raz dziękuję. Był pan wspaniały. Muszę przyznać,
- Nie mówi tak jak naleŜy.
mogłoby to doprowadzić i do czego nie mogło. Jak to będzie w biurze, jak będą
Jako członka komisji specjalnej wysłano go właśnie wtedy na Środkowy
Musi zadowolić się samymi wspomnieniami.
piękną parę. Nie ulegało wątpliwości, że są dla siebie
- Nie! Jesteś wspaniały!

- Po co ryzykować? Wygrałeś ponad dwieście gwinei w czasie krótszym niż

Clemency siedziała w ciszy, ze schyloną nisko głową. A więc tak to ma wyglądać, pomyślała. Czarowne, czułe chwile z poprzedniej nocy znikną z ich pamięci, jakby nigdy nie miały miejsca. Ani słowa o wczorajszych wzruszeniach, ani śladu wyrzutów sumienia. Sucha notatka, którą każdy może przeczytać. Wszystko zostanie zapomniane.
się pospieszyć, bo inaczej się spóźnimy! - Spojrzała
go za bardzo atrakcyjnego mężczyznę.

za wybór muzyki. Prosiła, bym pokazał, gdzie znajdzie

Niestety, w dzisiejszych ciężkich czasach przybywa nam coraz więcej podopiecznych. Aby
i podał Alecowi kryształową karafkę najlepszego francuskiego koniaku.
- Nie ma za co. Nie może pani spać?

R S

o... różnych jej upodobaniach. No, ale w końcu... zawarliśmy pewien układ.
Jej prześladowcy wpatrywali się w pięknego młodzieńca, zastępującego im drogę ze
ale już wiedział, że go kocha!